Albania 2020 z Przygody4x4

albania

Czas nieubłaganie leci. Już październik za oknem a dopiero co byliśmy na wyjeździe, odkrywając piękno Albanii. Trochę przycisnęły mnie codzienne obowiązki, ale już nadrabiam zaległości i podrzucam Wam małą relację z tegorocznych wakacji.

W tym roku zdecydowaliśmy się na zupełnie inną formułę niż dotychczas, a mianowicie wyjazd z profesjonalną firmą wyprawową Przygody4x4. Czy nam się podobało ? 

 

 

 

 

Zdecydowanie tak! Ale o tym za chwilę. Niektórych naszych znajomych zaskoczyła taka forma, ponieważ znają nas dość dobrze i wiedzą jak free stylowo potrafimy podejść do podobnych wyjazdów. Bez zbędnego planowania, mapa – rzutki i ahoj przygodo. 

albania

Tym razem było inaczej za sprawą Miłosza i Becika prowadzących firmę Przygody4x4, z którymi złapaliśmy kontakt jakiś czas wcześniej. Nie ukrywam, że nowością był dla mnie wyjazd z grupą całkowicie obcych ludzi, koniecznością zdążenia na miejsce zbiórki oddalone o niemal 2 tysiące kilometrów i podporządkowaniem się do harmonogramu wyjazdu. Wszystkie te obawy zniknęły szybciej, niż się pojawiły. 

Podróż na miejsce docelowe przebiegła nam całkiem sprawnie a co najlepsze pozwalała na całkowitą swobodę. Nie musieliśmy na nikogo czekać, sami określaliśmy, gdzie jedziemy i czy po trasie coś chcemy jeszcze zobaczyć. Jedyne co było istotne to nie spóźnić się na zbiórkę w Macedonii przy granicy z Albanią. Dotarliśmy na miejsce jeszcze przed czasem, ponieważ wyjechaliśmy wcześniej i nawet wycieczki po Serbskich szlakach nie przeszkodziły nam w osiągnięciu celu. 

albania

Pierwszy wieczór przed wyprawą spędziliśmy nad Jeziorem Ochrydzkim, które robi ogromne wrażenie. Najgorszy punkt dnia dla mnie to oczywiście wczesna pobudka, ale w pięknych okolicznościach przyrody jakoś milej się wstaje.

albania

Albania powitała nas od razu dużą porcją fajnego off roadu z cudownymi widokami. Wiele ciekawych i technicznych przejazdów. Niestety w trakcie jednego ze zjazdów w jednym z samochodów rozerwała się poduszka pneumatycznego zawieszenia. Udało nam się auto ściągnąć niżej, ale bez części nie było opcji naprawienia na miejscu. Całe szczęście organizator zadbał o ekipę i pomógł ogarnąć warsztat. 

W trakcie całego wyjazdu trafiło nam się jeszcze kilka drobniejszych awarii, ale dzielnie sobie z nimi poradziliśmy. Okazuje się, że niektórzy na taki wyjazd zabierają również wkrętarki, szlifierki kątowe i wiele innego warsztatowego szpeju, bez którego ciężko byłoby sobie poradzić. To, co bardzo mi się podobało to chęć pomocy ze strony grupy, gdy tylko w którymś aucie coś się działo. Dzięki połączeniu sił i pomysłów szybko usuwaliśmy awarie i mogliśmy kontynuować jazdę zgodnie z planem. 

Po Albanii poruszaliśmy się niemal całkowicie poza asfaltem. Inna sprawa, że niektóre drogi zaznaczone na mapach jako krajowe są naprawdę mocno offroadowe i raczej niedostępne dla samochodów osobowych. To mi bardzo przypadło do gustu, przyznam szczerze, że dawno się tak nie wyjeździłem. Widać, że Miłosz z Przygody4x4 zadbał bardzo o właściwe przygotowanie tras i znając możliwości naszych samochodów, dobierał przejazdy tak, aby nikt nie odpadł. Cały czas prowadził nas jak po sznurku i jednocześnie opowiadał ciekawostki na temat miejsc, które akurat mijaliśmy. Mnie osobiście bardzo się podobał fakt, że całe planowanie mogłem odpuścić na rzecz cieszenia się chwilą. Bez konieczności martwienia się o nocleg, kolejną stację benzynową czy inne rzeczy. 

Kolejnym plusem na takim wyjeździe jest etatowy fotograf. Niby na wyjazdach zawsze ktoś jakąś fotkę strzeli, ale tutaj nie musieliśmy się tym przejmować i wróciliśmy z pakietem super fotek od Beaty 😉 

albania

albania

albania

albania

Przez cały wyjazd tylko dwa noclegi mieliśmy hotelach w Berat i Gjirokastra i po tylu dniach w górach myślę, że każdy cieszył się na myśl o prysznicu i wygodnym łóżku. Co więcej, obydwa miasta są bardzo klimatyczne i obowiązkowo trzeba zaliczyć spacer uliczkami i kolację w knajpce. 

Generalnie Albania bardzo przypadła nam do gustu. Obecnie nie jest to tak popularny kierunek jak Chorwacja czy Czarnogóra, dzięki czemu nie ma jeszcze tłumów ludzi i cen z kosmosu. Jak to na Bałkanach, ludzie są bardzo mili i przyjaźnie nastawieni do turystów. Kuchnia z pozoru prosta potrafi zaskoczyć ciekawymi połączeniami smaków, a owoce i warzywa smakują bosko:) 

Jeżdżąc po górach, też nie spotkaliśmy się z jakimiś zakazami. Biwakowanie “na dziko” nie wzbudza tu sensacji, można spokojnie rozbijać obozy poza skupiskami ludzkimi i nikt złego słowa nie powie. 

albania

Podczas rozmów ze znajomymi często pojawiał się argument, że taki zorganizowany wyjazd jest drogi i przecież można pojechać samemu. Owszem, nie jest to tanie, ale zważywszy na wszystko co otrzymujemy w zamian, uważam, że jest to warte każdej wydanej złotówki. Druga sprawa, jeżeli nie lubisz wstawać wcześniej, korzystać z dnia w jego pełnej długości a działanie w grupie nie jest twoją mocną stroną to również rozważ czy nie pojechać samemu, wtedy kiedy chcesz i na swoich warunkach 😉

Autor -FoX-

foto Becik „Przygody4x4” i FoX

Comments

comments

Posted in Aktualności, Wyprawy and tagged , , , , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *